Jedyne studio TV posiadające swojego patrona

Studio D, w którym powstają programy informacyjne TVP3 Warszawa: Telewizyjny Kurier Warszawski, Kurier Mazowiecki oraz Kurier Warszawy i Mazowsza, jest jedynym studiem, które posiada swojego patrona. Jest nim Maciej Paweł Piekarski (ur. 21 października 1932 w Warszawie, zm. 14 czerwca 1999 w Warszawie) - historyk sztuki, dziennikarz, publicysta, varsavianista.

Jako dziecko brał udział w Powstaniu Warszawskim. Był posługaczem filii Szpitala Ujazdowskiego na Sadybie. Przeżycia wojenne, które opisał w opublikowanej w 1979 roku książce "Tak zapamiętałem" zaważyły na całym Jego dorosłym życiu. Nie przywiązywał wagi do dóbr materialnych. Każdą wolną chwilę przeznaczał na spisywanie, filmowanie i dokumentowanie faktów dotyczących II wojny światowej i Powstania Warszawskiego.

Był uczniem warszawskiego liceum im. T. Reytana. Relegowany ze szkoły tuż przed maturą za konflikt z nauczycielką historii, w 1951 roku zdał egzamin dojrzałości eksternistycznie w liceum im. S. Staszica w Lublinie. W 1955 roku ukończył historię sztuki na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. W latach 1955–1972 pracował w Muzeum Narodowym w Warszawie. Był przysięgłym biegłym sądowym w zakresie zabytkoznawstwa i sztuk plastycznych. W latach 1957–1972 pracował też jako nauczyciel historii sztuki w Warszawskim Liceum Sztuk Plastycznych im. W. Gersona oraz jako wykładowca wiedzy o plastyce w Studium Oświaty i Kultury Dorosłych i Ośrodku Nauk Społecznych i Wojskowych Warszawskiego Okręgu Wojskowego.

Od 1972 roku dziennikarz Telewizji Polskiej. Najpierw w Redakcji Publicystyki Kulturalnej Programu 2 TVP, gdzie współpracował m.in. z programem publicystycznym „Pegaz”. Tworzył także program "Detektyw historii". Od 1982 roku związany z Warszawskim Ośrodkiem Telewizyjnym i Telewizyjnym Kurierem Warszawskim. Na antenie WOT przygotowywał cykliczny program "Warszawskie miejsca pamięci". Przez 10 lat prowadził też program Wiarus – Magazyn Kombatantów Warszawskich, który po Jego śmierci przez dwa lata przygotowywała córka Małgorzata Karolina Piekarska. Zrealizował kilkadziesiąt reportaży i filmów dokumentalnych poświęconych historii II Wojny Światowej i Powstania Warszawskiego, m.in. "Ochotnik Janusz Kusociński".

W prasie polskiej i polonijnej opublikował kilka tysięcy artykułów – głównie związanych z Powstaniem Warszawskim i II Wojną Światową. Stale współpracował z tygodnikiem "Stolica", a także z wydawanym przez Muzeum Niepodległości periodykiem "Niepodległość i pamięć" oraz "Wojskowym Przeglądem Historycznym".

Był rzecznikiem prasowym społecznego komitetu budowy Pomnika Powstania Warszawskiego, który po latach bojów stanął na Placu Krasińskich. Wymyślił m.in. srebrne obrączki "cegiełki" z napisem "Bohaterom Powstania Warszawskiego 1944".

Był też jednym z inicjatorów utworzenia Muzeum Powstania Warszawskiego. W lipcu 1981 roku zrealizował reportaż o pierwszej zbiórce powstańczych pamiątek. Był także pomysłodawcą utworzenia na terenie Fortu IX ("Czerniaków") Muzeum Katyńskiego. Fort był Jego wielką miłością i w 1989 roku, po 20 latach zbierania materiałów, opublikował dokumentalną książkę zatytułowaną "Samotna placówka" poświęconą historii walk o Fort we wrześniu 1939 roku. W dowód uznania zasług dla tego miejsca w 2000 roku sala wystawowa w głównej kazamacie Fortu otrzymała Jego imię.

Człowiek renesansu – potrafił nie tylko pięknie pisać, ze swadą opowiadać, ale także śpiewać (niegdyś związany był z chórem Harfa), tańczyć, a nawet robić biżuterię i... malować. W 2002 roku w galerii Muzeum Wojska Polskiego zaprezentowano pośmiertną wystawę jego prac malarskich.

Całe życie mieszkał w Warszawie. Najpierw przez długie lata na Sadybie, potem na Żoliborzu, wreszcie na Saskiej Kępie. Pochowany jest na Starych Powązkach. Tuż po Jego śmierci koleżanki i koledzy z redakcji tak Go wspominali:

Lucyna Barcz: Maciek zawsze tryskał humorem, opowiadał niezliczone dowcipy. Był dobrym kolegą. Zawsze pogodny, z dykteryjką na każdy temat. Szarmancki wobec kobiet, kulturalny wobec wszystkich.

Małgorzata Deszkiewicz: Do Maćka miałam zawsze stosunek nie tylko zwykły, koleżeński – była to mieszanka czułości, szacunku i podziwu. Każde przywitanie rozpoczynał opowiadaniem miłego dowcipu, niezmiennie wprowadzającego w dobry nastrój. Cenił sobie przebywanie w środowisku zawodowym i ponad wszystko kochał pracę.

Tadeusz Honorowicz: Imponował mi dziennikarską aktywnością i świetną znajomością środowiska kombatanckiego. Nie był typem chłodnego obserwatora. Takich reporterów jest coraz mniej.

Małgorzata Wojnowska: Był człowiekiem z bardzo szlachetnego kruszcu – prawy, bezinteresowny, niezwykle uczynny. Pochodził ze starej warszawskiej rodziny o patriotycznych tradycjach i takie odebrał wychowanie. Czytał książki, pisał książki, posiadał ogromną bibliotekę i prywatne bogate archiwum. Znał się dobrze na starej porcelanie i broni z czasów II wojny światowej. Poza tym był wielkim oryginałem w staroświeckiej muszce. Nie witał się banalnym "dzień dobry", ale zawsze mówił "kłaniam się".