Radomscy strażnicy miejscy pilotażowo pracowali z kamerami przypiętymi do mundurów. Test wypadł pomyślnie. Dzięki analizie nagrań wyeliminowano błędy, podniosła się także jakość interwencji.

Najczęściej funkcjonariusze są wzywani, gdy ktoś zakłóca ciszę nocną albo potrzebuje pomocy. Zabezpieczają też miejsca wypadków czy kolizji. We wszystkich tych sytuacjach - jak przekonuje Grzegorz Sambor, szef radomskiej Straży Miejskiej - kamery na mundurach są niezwykle przydatne. Według niego, dzięki kamerom praca funkcjonariuszy może być lepsza, natomiast w kwestiach spornych, gdy przebieg interwencji budzi wątpliwości którejś ze stron, można wykorzystać nagranie, by ustalić kto ma rację. 


Z dotychczasowych doświadczeń wynika, że już sama świadomość, że zajście jest rejestrowane przez przypięte do munduru urządzenie, sprawia, że opadają emocje i wszystko odbywa się znacznie spokojniej.

Zdaniem radomian test, a potem zakup kamer to dobry pomysł i uzasadniony wydatek. Popierają inicjatywę, by funkcjonariusze otrzymali dodatkowe wyposażenie, bo - jak tłumaczą - to duże ułatwienie i gwarancja bezpieczeństwa.

Tylko w marcu radomscy strażnicy miejscy interweniowali blisko dwa tysiące razy.

dad