Miasto Jest Nasze złożyło zawiadomienie do prokuratury na działanie stołecznego ratusza - zapowiedział w TVP 3 Warszawa członek stowarzyszenia, Jan Popławski. Zdaniem aktywistów ratusz manipuluje opinią publiczną.

Chodzi o post opublikowany przez urzędników na Facebooku, w który dotyczył  decyzji o wygaszeniu roszczeń do nieruchomości przy ulicy Mińskiej 33. – Przed paroma miesiącami pojawił się post, w którym była mowa o wygaszeniu roszczeń co do nieruchomości przy Mińskiej. W 2009 roku była reaktywowana przedwojenna spółka Zakłady Amunicyjne „Pocisk”, którą reprezentował jeden z bohaterów afery reprywatyzacyjnej mecenas Robert N.  Prawnik zgłosił się po roszczenia do tej nieruchomości, a następnie spółka „Pocisk” została wykreślona z rejestru sądowego – tłumaczył Jan Popławski goszcząc w programie „Warszawski dzień”. 

Miejscy aktywiści ze stowarzyszenia Miasto Jest Nasze zwracają uwagę na to, że decyzja w sprawie nieruchomości już dawno powinna zostać wydana. Tymczasem miasto ma według nich uprawiać pewnego rodzaju grę roszczeniami. Decyzję opublikowaną na chwilę w Internecie traktują jak udawanie i puszczanie w obieg informacji, która potem okazuje się nie obowiązywać. Aktywiści podejrzewają, że mogło dojść do sfałszowania dokumentów.

- Myśmy wiedzieli tę decyzję, opinia publiczna widziała tę decyzję. Ten dokument wszystkie walory decyzji spełniał: był opatrzony podpisami, pieczęciami datą. Wszystko by było zabawne, gdyby nie to, że tam mieszkają ludzie, którzy czują się zagrożeni tym, czy nie stracą dachu nad głową. Taka manipulacja w mediach społecznościowych decyzjami dekretowymi nie jest właściwa ze strony ratusza. Chcemy, żeby całemu procesowi reprywatyzacji Mińskiej 33 przyjrzał się prokurator – powiedział Jan Popławski. Jak zapewniał, stowarzyszenie Miasto Jest Nasze dysponuje kopiami tych decyzji, na które publikował ratusz. 

Jan Popławski przyznał, że takich przypadków w Warszawie jest wiele i jedynym rozwiązaniem problemu przywłaszczania sobie praw do nieruchomości będzie uchwalenie tzw. dużej ustawy reprywatyzacyjnej. – Tak naprawdę Warszawa jest „tykającą bombą” jeśli chodzi o prawa do gruntów i nie da się tego inaczej przeciąć – mówił aktywista.

Zapraszamy do obejrzenia zapisu wideo z rozmowy.

dad