Posłowie PiS weszli do urzędów samorządowych w całej Polsce, w tym także do stołecznego ratusza. Domagali się dostępu do informacji publicznych na temat m.in.: listy obecności, przyznawanych nagród, rozliczeń delegacji i rachunków telefonicznych. W ratuszu nie zastali jednak żadnego z prezydentów, a obecne urzędniczki nie były w stanie szybko zebrać żądanych informacji.

Posłanki Małgorzata Gosiewska, Małgorzata Wypych i posłowie Andrzej Melak oraz Paweł Lisiec pojawili się rano w Ratuszu przy placu Bankowym. Chcieli skorzystać z uprawnień jakie daje im mandat posła i uzyskać informacje dotyczące działania urzędu. Jednak podczas ich obecności, dostęp do pism był niemożliwy. Ratusz tłumaczy, że zebranie dokumentów wymaga czasu. Posłowie PiS podczas wizyty w ratuszu, nie zastali także prezydent Warszawy ani jej zastępców. Zażądali więc od urzędników list obecności.

Posłowie złożyli pismo z prośbą o dostęp do informacji. Ratusz zapewnia, że proces rozpoczęto od razu. Pytania o wydatki stołecznego ratusza, między innymi o delegacje i telefony pojawiły się już w ubiegłym roku, kiedy to okazało się, że w lipcu rachunek telefoniczny prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz wyniósł prawie 50 tys. zł. Ratusz tłumaczył, że pani prezydent z zagranicy musiała zarządzać miastem przez telefon.