Prokuratura Rejonowa w Myślenicach wszczęła śledztwo w sprawie wypadku autokaru przewożącego dzieci na zakopiance. Jest ono prowadzone pod kątem nieumyślnego spowodowania katastrofy w ruchu lądowym – powiedziała zastępca prokuratora rejonowego Beata Florkow.

- Postępowanie jest na początkowym etapie, więc na razie o żadnych przyczynach nie możemy mówić. Został zabezpieczony materiał dowodowy, są przesłuchiwani świadkowie, kierowcy innych samochodów, którzy widzieli zdarzenie. Podejmiemy próbę odtworzenia nagrania z kamery zabezpieczonej w tirze, przeanalizujemy rejestratory pojazdów i powołamy biegłych ekspertów -  powiedziała prok. Florkow.

Za nieumyślne spowodowanie katastrofy w ruchu lądowym zagrażającej życiu lub zdrowiu wielu osób grozi kara pozbawienia wolności od trzech miesięcy do pięciu lat.

Do zderzenia autokaru przewożącego 42 dzieci i troje opiekunów z tirem doszło w piątek ok. godz. 10.40 w miejscowości Tenczyn na drodze krajowej nr 7, czyli popularnej zakopiance. W wypadku uczestniczył też samochód osobowy. Łącznie do szpitali przewieziono 34 osoby. Cztery osoby, w tym jedno dziecko, zostały ciężko ranne. Jeszcze w piątek szpitale opuściło 16 poszkodowanych, a w sobotę kolejnych 7 osób wróciło do domów.

Uczniowie z Wilanowa poszkodowani

Autokarem, który uczestniczył w wypadku, podróżowali uczniowie ze Szkoły Podstawowej nr 261 z warszawskiego Wilanowa. Wracali z Zakopanego.

Wojewoda małopolski Piotr Ćwik, który przybył na miejsce wypadku, podkreślił profesjonalizm wszystkich służb podczas akcji ratowniczej i usuwaniu skutków wypadku. Pierwsze służby ratownicze – strażacy, dotarli na miejsce już kilka minut po zdarzeniu. W działaniach ratowniczych brało udział osiem zespołów ratownictwa medycznego, pięć śmigłowców, w tym cztery LPR i jeden wojskowy z 3. Grupy Poszukiwawczo-Ratowniczej z Balic oraz liczne zastępy strażaków. Poszkodowani trafili do 10 szpitali, w tym pięciu krakowskich, czterech powiatowych oraz do szpitala w Katowicach Ligocie. Jedenaścioro dzieci zostało przetransportowanych do Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie Prokocimiu. Ofiarom i świadkom wypadku pomocy psychologicznej udzielał Ośrodek Interwencji Kryzysowej w Myślenicach.

Poszkodowane w wypadku dzieci, które nie wymagały hospitalizacji, zostały przewiezione do szkoły w pobliskim Lubniu, gdzie zorganizowano opiekę psychologiczną. Z tej pomocy skorzystały również dzieci z busa jadącego za autokarem, który brał udział w wypadku. Wycieczka z warszawskiej szkoły była bowiem podzielona na trzy autokary. Ten który uczestniczył w wypadku jechał jako drugi w kolejności.

Specjalna pomoc dla rodzin dzieci 

Po rozlokowaniu poszkodowanych w szpitalach istotne okazało się uruchomienie całodobowej infolinii dla rodzin – (12) 39 21 115. Wielu rodziców dotarło na miejsce, aby zabrać swoje dzieci do Warszawy. Osoby te odjechały dodatkowym wagonem, dołączonym do pociągu do stolicy. Podróż odbywały z udziałem ratownika medycznego i psychologa oraz mazowieckiej kurator oświaty, która również dotarła na miejsce wypadku.

Policja pod nadzorem obecnej na miejscu wypadku prokurator zabezpieczała materiał dowodowy. Przedstawiciele Inspekcji Transportu Drogowego zabezpieczyli natomiast dane z tachografu samochodu ciężarowego. Wynikało z nich, że kierowca nie naruszył czasu jazdy i odpoczynku, w momencie wypadku jechał z prędkością 65 km na godzinę, a pojazd nie był przeciążony i przewoził około 8 ton ładunku. Tachograf w autobusie był na tyle zniszczony, że na razie nie udało się odczytać z niego danych. Kierujący pojazdami byli trzeźwi.

Według wstępnych ustaleń autobus, który jechał od strony Zakopanego, czołowo zderzył się z tirem. Pojazdy stanęły w poprzek drogi i częściowo wjechały do rowu. W wypadku brał udział również samochód osobowy.

PAP/dad