Nawet z kilkunastu zaplanowanych na ten rok inwestycji w Gostyninie będą musiały zrezygnować w tym roku samorząd. Wszystko ze względy na usunięcie niebezpiecznego składowiska chemikaliów przy ulicy Ziejkowej w Gostyninie. Radni miasta zdecydowali, że przeznaczą na ten cel 1,5 miliona złotych. Ponadto powiat na rozbrojenie bomby ekologicznej wyda kolejny milion.

Decyzja dla radnych Gostynina nie była łatwa i poprzedzona burzliwą dyskusją wcześniej na komisjach rady miasta oraz dzisiaj podczas sesji. - Trzeba było podjąć dla bezpieczeństwa mieszkańców takie kroki aby zabezpieczyć i utylizować te śmieci – mówił Andrzej Robacki, przewodniczący Rady Miejskiej w Gostyninie. W ocenie radnego Inicjatywy Dla Gostynina to oburzające, że to mieszkańcy muszą płacić z własnej kieszeni  za czyjeś interesy i zarobione pieniądze.

Radni zdecydowali, że na uprzątnięcie i utylizację niebezpiecznych odpadów składowanych od kilku lat przy ulicy Ziejkowej w Gostyninie miasto wyda 1,5 miliona złotych. - Do tej pory ponaglania i wszelkiego rodzaju sposoby przymuszania właściciela nieruchomości o to, żeby on to zrobił, niestety kończyły się tylko i wyłącznie na karach, a tak faktycznie problem nie został rozwiązany – tłumaczył burmistrz Gostynina Paweł Kalinowski.

Podobną decyzję o przeznaczeniu miliona złotych na rozbrojenie bomby ekologicznej przy ulicy Ziejkowej podjęli w ostatnich dniach radni powiatu. Tu jednak najpierw chcą starać się o pożyczkę z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska. Dla samorządów Gostynina oznacza to zawieszenie nawet kilkunastu zaplanowanych inwestycji. Jak tłumaczył Tadeusz Majchrzak, przewodniczący komisji Rozwoju Gospodarczego i Budżetu Rady Miejskiej w Gostyninie, w budżecie Gostynina nie ma wystarczających środków na wszystkie cele.  - Przy dochodach naszego miasta jest to znacząca kwota, 1,5 miliona złotych, gdyż odbije to się na inwestycjach miejskich. Nie zrealizujemy w tym roku bardzo wielu zaplanowanych inwestycji – przyznał.

Na działkach przy ulicy Ziejkowej na granicy miasta i powiatu zalega około tysiąca ton chemikaliów. Większość trafiła tu ponad trzy lata temu nielegalnie. W pobliżu mieszkają ludzie, jest ujęcie wody oraz oczyszczalnia ścieków. Dzisiaj na sesji rady miejskiej zjawili się zaniepokojeni mieszkańcy.

Składowisko w Gostyninie to nie jedyne takie miejsce na Mazowszu, gdzie samorządy muszą usuwać odpady, zamiast nieuczciwych przedsiębiorców. - Mamy jeszcze 20 takich punktów, które zagrażają życiu, zdrowiu mieszkańców. Przerażające jest również to, że dziś, zamiast pochylać się nad inwestycjami, musimy zastanawiać się na tym, jak radzić sobie z bombami ekologicznymi – mówiła Ewa Szymańska, radna województwa mazowieckiego z ramienia PiS.

Decyzja radnych miejskich oznacza, że już jutro burmistrz Gostynina ogłosi przetarg na utylizację odpadów. Jak szacują władze miasta, porządki przy ulicy Ziejkowej mogłyby się rozpocząć jeszcze w wakacje.

dad