Prokuratura Okręgowa w Warszawie oskarżyła Marcina P., Adama L. i Dariusza W. o oszustwa na prawie 0,5 mln zł. Zarzuca im, że pobierali zapłatę od klientów ich sklepów internetowych z wyposażeniem wnętrz, ale nie wysyłali towaru.

- Skierowany do Sądu Okręgowego w Warszawie akt oskarżenia przeciwko Marcinowi P., Adamowi L. oraz Dariuszowi W. dotyczy szeregu oszustw na szkodę klientów sklepów internetowych, dokonywanych w okresie od marca 2016 r. do stycznia 2017 roku. Oskarżeni przyjmowali zamówienia na dostawę towaru, a następnie ich nie realizowali pomimo uiszczenia należności. Kwota wyłudzonego mienia to prawie 500 tysięcy złotych - powiedział prok. Łukasz Łapczyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Sklepy prowadzone przez oskarżonych miały siedzibę przy ul. Marszałkowskiej w Warszawie. Dlatego śledztwo prowadziła stołeczna prokuratura. Postępowania wszczęte po zawiadomieniach klientów w innych miastach dołączono do tego w Warszawie.

Przez 1,5 roku śledztwa ustalono 258 pokrzywdzonych, którzy były klientami sklepów internetowych sprzedających elementy wyposażenia wnętrz o nazwach home.com.pl, warmcom.pl, junon.pl i alphatherm.pl.

Oferowali towar w konkurencyjnych cenach

W maju 2017 roku mężczyźni zostali zatrzymani, a sąd tymczasowo ich aresztował (teraz są już na wolności). Według prokuratury, sklepy prowadzone przez Marcina P., Adama L. i Dariusza W. oferowały towar w bardzo atrakcyjnych cenach w stosunku do ofert na rynku. Po zamówieniu towaru i wpłacie pieniędzy klient był informowany, że musi czekać kilka tygodni. - Wtedy znaczna część klientów rezygnowała. Zgodnie z regulaminami sklepów zwrot wpłaconych środków powinien nastąpić w terminie 20 dni. W wielu przypadkach po rezygnacji kontakt telefoniczny oraz mailowy z pracownikami sklepu był utrudniony. Urywał się on również w przypadkach wydłużającego się okresu zamówienia - opisał prok. Łapczyński.

Pracownicy sklepów zeznali, że ceny były ustalane po skonfrontowaniu ich z cenami podobnych towarów dostępnych przez internet. Mieli działać tak, by oferta była jak najkorzystniejsza. Według prokuratury w latach 2013-2015 firmy oskarżonych realizowały zamówienia płynnie. Problemy zaczęły się w połowie 2016 roku. Przybyło reklamacji. Początkowo realizowano tylko zwroty o niskiej wartości, a jesienią w ogóle przestano oddawać klientom pieniądze. Mimo problemów finansowych przyjmowano kolejne zamówienia. Pracownicy mieli naciskać na klientów, by za towar płacili tego samego dnia przelewem.

Świadkowie zeznali także, że oskarżeni Dariusz W. i Adam L. polecali sprzedawcom, by w kontaktach z klientami posługiwali się zmyślonymi danymi osobowymi.

Śledczym udało się odzyskać i zwrócić klientom sklepów około 38 tys. zł.

PAP/dad