Komisja weryfikacyjna ukarała prezydent Warszawy Hannę Gronkiewicz-Waltz 30 tysiącami złotych kary grzywny za niestawienie się na dzisiejszej rozprawie ogólnej. Prezydent stolicy swoją nieobecność tłumaczyła wyjazdem służbowym do Singapuru.

Z wnioskiem o ukaranie Hanny Gronkiewicz-Waltz 10 tysiącami złotych grzywny za utrudnianie pracy komisji i niewywiązywanie się ze swoich obowiązków wystąpił przewodniczący Patryk Jaki. Przeciwny był poseł Platformy Obywatelskiej Robert Kropiwnicki. - Jeżeli bilety zostały kupione dużo wcześniej przed doręczeniem wezwania to jednak jest to usprawiedliwione - argumentował poseł PO.

Przeciwny argumentacji Roberta Kropiwnickiego był między innymi wiceprzewodniczący Sebastian Kaleta. Szef komisji Patryk Jaki po raz kolejny zaproponował, aby prezydent Warszawy sama wyznaczyła dogodny dla siebie termin przesłuchania. O zwiększenie kary grzywny do 30 tysięcy złotych wystąpił członek komisji Łukasz Kondratko. - Niestety organ administracji publicznej, jakim jest komisja, powinien stać na straży własnej godności i powagi. Jeżeli osoba, która pełni tak poważny urząd, po raz kolejny ignoruje prace komisji to trzeba w tym momencie zastosować środek przewidziany przez ustawę - wyjaśnił Łukasz Kondratko.

W głosowaniu zdecydowano, ze kara dla prezydent stolicy wyniesie 30 tysięcy złotych. 

To kolejna z rzędu rozprawa ogólna, na którą nie stawiła się Hanna Gronkiewicz-Waltz. Prezydent stolicy nie stawiła się też ani razu na rozprawach poświęconych reprywatyzacji konkretnych adresów. Dotychczas na Hannę Gronkiewicz-Waltz nałożono 50 tysięcy złotych kary. Część z grzywien została uchylona przez sądy administracyjne.

Podczas dzisiejszego posiedzenia kary grzywny nałożono również na gen. Mariana Robełka, który swoją nieobecność tłumaczył opieką nad przebywającą w szpitalu żoną, oraz prezesa spółki Plater Mirosława Bieńka. Obaj mają zapłacić po 10 tysięcy złotych. 

IAR/dad