Sąd Rejonowy dla Warszawy-Woli aresztował tymczasowo mężczyznę, w którego mieszkaniu w piątek doszło do wybuchu. Według biegłego, 53-latek posiadał tzw. prekursory do materiałów wybuchowych, które można wytworzyć w warunkach domowych.

Do wybuchu doszło w piątek 3 sierpnia  nad ranem w budynku przy ul. Okopowej na warszawskiej Woli. Mężczyznę, któremu w weekend przedstawiono zarzuty, policja zatrzymała tego samego dnia po południu. 

- Prokurator przedstawił 53-latkowi zarzuty z artykułu 171 paragraf 1 kodeksu karnego, który mówi o odpowiedzialności za posiadanie bez wymaganego zezwolenia materiałów, które mogą sprowadzić niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia wielu osób albo mienia o wielkich rozmiarach, za co grozi kara pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 8 lat - powiedziała prok. Izabela Dołgań-Szymańska z Prokuratury Okręgowej w Warszawie. 

53-latek częściowo przyznał się do winy i złożył wyjaśnienia, których treści śledczy nie zdradzają na tym etapie postępowania. 
Prokuratura skierowała w sobotę do Sądu Rejonowego Warszawa-Wola wniosek o tymczasowe aresztowanie mężczyzny na dwa miesiące i wniosek ten został uwzględniony. Przesłanki, które przesądziły o izolacji podejrzanego to grożąca mu surowa kara, obawa matactwa i obawa ucieczki. 

Dołgań-Szymańska podała, że w mieszkaniu 53-latka znaleziono dziesięć pojemników z chemikaliami, które biegły wstępnie określił jako tzw. prekursory (substancje przetwarzające się w inne substancje) materiałów wybuchowych, które można wytworzyć w warunkach domowych. Jak ustaliła PAP, część z tych substancji podejrzany przechowywał pod łóżkiem. 

Ekplozja w bloku

O wybuchu przy Okopowej służby informowały w piątek od rana. - Przed godziną trzecią otrzymaliśmy informację, że najprawdopodobniej w jednym z mieszkań na warszawskiej Woli doszło do wybuchu - informowała wtedy podkom. Marta Sulowska z Komendy Rejonowej Policji w Warszawie. Ewakuowano około 150 osób, które wróciły do mieszkań dopiero około godz. 6 rano. 

Sulowska mówiła wówczas, że policja zatrzymała jedną osobę. Jak się później okazało, była to 19-letnia córka podejrzanego, która w chwili wybuchu była w mieszkaniu. Kobieta została przesłuchana w charakterze świadka. 

Sprawą zajmuje się Wydział Terroru Kryminalnego i Zabójstw Komendy Stołecznej Policji pod nadzorem Prokuratury Rejonowej Warszawa-Wola.

PAP/dad